Skip to content

Ugali? Ale jak to się je?!

Po 13 godzinach w autokarze dojechałam w końcu do Mombasy. Kto by pomyślał, że trasa z Dar es Salaam może zająć aż tyle czasu? Głodna jak wilk wysiadłam z autobusu i od razu spostrzegłam czekającego na mnie na schodach Pascala – Kenijczyka, u  którego przez kolejne 1,5 tygodnia mieszkałam w ramach Couchsurfingu. To on wytłumaczył mi jak właściwie je się ugali.

Tutaj jesteśmy:

― Pewnie jesteś głodna ― powiedział biorąc mój plecak. A ja, czując, że mój żołądek bardziej już się skurczyć nie może, pokiwałam głową przytakując. Był środowy wieczór, planowaliśmy wyjść do pubu na kilka Guinnessów, ale dokuczliwy głód okazał się silniejszy ode mnie, więc Pascal zaproponował, że zanim wyjdziemy, on przygotuje kolację. Miało być tradycyjnie, kenijsko, dlatego też zdziwiłam się, kiedy zaczął przygotowywać…jajecznicę z pomidorami.

― Zjemy ją z ugali ― oznajmił. I choć słowo ugali niewiele mi wtedy mówiło, to było mi absolutnie obojętne czym okaże się ono być. W tamym momencie zjadłabym absolutnie wszystko. Trochę się jednak zawiodłam, kiedy okazało się, że ta orientalnie brzmiąca nazwa określała nic innego, jak tylko bardzo gęstą, białą papkę, konsystencją przypominającą coś pomiędzy zastygniętym budyniem a owsianką.

Ugali, ubugali, chima czy nshima, to jedynie kilka nazw, jakimi w różnych częściach Afryki określa się tradycyjny dodatek do większości dań. To nic innego, jak tylko mąka kukurydziana wymieszana z gorącą wodą w proporcjach takich, które tworzą zbitą masę używaną następnie jako substytut sztućców. Ugali można jeść praktycznie ze wszystkim. W tradycyjny sposób – w domach i często również w restauracjach – podawane jest na wspólnym talerzu, ważne jest więc, aby pamiętać o kilku prostych zasadach. Przede wszystkim, myjemy ręce. To trochę taki „rytułał”, choć może to odrobinę za mocne słowo. W restauracjach, które mają stoliki na zewnątrz, znajdziemy nawet specjalnie zainstalowane zbiorniki z wodą, aby goście nie musieli co chwilę biegać do zlewu w łazience.

Używając tylko prawej ręki, odrywamy kawałek białej masy i ugniatając ją w dłoni, formujemy z niej placuszek bądź łyżeczkę, w które następnie nabieramy jedzenie.

Ugali
To białe na środku, to właśnie ugali
Fot. Geoff Gallice (licencja CC)

Ugali często zastępuje sztućce, więc jemy nim wszystko, co tylko chcemy – może to być jajecznica, fasola, warzywa, gulasz, zupa czy drobne kawałki mięsa. Jest ono na tyle solidne, że nie rozmaka się pod wpływem jedzenia. Mimo to, ulepienie dobrego placuszka czy też łyżeczki wymaga nie lada wprawy. Nie chodzi przecież o to, aby zapchać się mąką kukurydzianą, ale o to, żeby zjeść też pozostałą cześć dania. Mnie to niestety często przerastało, bo nabieranie jedzenia w placuszek wcale nie było takie proste i często zapychałam sobie żołądek białą masą, nie mając już miejsca na resztę.

Wprawy wymaga nie tylko nabieranie jedzenia, ale i samo przygotowywanie masy. Musi ona być wystarczająco zbita, aby mogła służyć za łyżkę do zupy. Zaczynamy od gotowania wody. Następnie, do wrzątku wsypujemy mąkę kukurydzianą i cały czas mieszamy, aby nie powstały grudki. Proste – to trochę tak, jak z budyniem. Kiedy masa jest już tak gęsta, że właściwie nie da się już mieszać odstawiamy garnek i odwracamy go do góry nogami, żeby zawartość wysunęła się ze środka.

Moja jedyna próba przygotowania ugali skończyła się fiaskiem (było za rzadkie), a Pascal złapał się za głowę, gdy tylko je zobaczył. Chyba byłaby ze mnie bardzo kiepska afrykańska żona skoro nawet mąkę z wodą psuję :)

A tutaj proszę, instrukcja jedzenia ugali:

18 Comments

    • Justyna Śnieżek Justyna Śnieżek

      Miałam, miałam… :) Dobrze pamiętasz 😉

  1. Ugali trochę wygląda właśnie jak zlepiona kasza manna, płatki owsiane – jakoś tak mi się kojarzy.

    • Justyna Śnieżek Justyna Śnieżek

      To zlepiona mąka – pewnie stąd takie skojarzenia

  2. To ugali wygląda mega – lubię wszelkiego typu owsianki, kasze i inne takie, więc muszę kiedyś spróbować :)

    • Justyna Śnieżek Justyna Śnieżek

      Karolina, ono nie ma absolutnie żadnego smaku :) Ma pasować do wszystkiego, więc doznania smakowe są zerowe :)

      • Tak zerowe, że nawet jak chciałam choć lekko posolić, to się Kenijczycy oburzali. A to tak jakby ziemniaki tłuczone jeść zupełnie nieposolone. Fuj 😀

  3. Hahah, dawno nie jadłam ugali. Za to uwielbiałam tą zieloną surówkę z lokalnej „kapusty” – coś jakby wymieszane i podsmażone liście selera z kapustą lub szpinakiem 😉
    A te mięsożerne ryby zawsze mnie przerażały 😉

      • Justyna Śnieżek Justyna Śnieżek

        Ach, chyba wiem, która to surówka! Osobiście nigdy jej jednak nie spróbowałam.

  4. Ciekawe, wyglądało mi na zdjęciu trochę jak fufu, które jadłam w Afryce Zachodniej, ale widzę, że główny składnik inny (tam był to maniok).
    Wszystkie były w takim jasnym kolorze?

    • Justyna Śnieżek Justyna Śnieżek

      Monia, tak, wszystkie były takie jasne w Kenii

  5. W RPA nazywa sie to pap i jest podstawowym skladnikiem afrykanskiego dania 😉 zazwyczaj z sosikiem chakalaka i fasolka albo miesem.

    • Justyna Śnieżek Justyna Śnieżek

      O proszę! 😉 Co kraj to inna nazwa :)

  6. Ciekawe… Coś jak chapati w Indiach :) To też zastępuje sztućce. W sumie tam rzadko kiedy się z nich korzysta 😉

  7. Nie wiedziałam nawet, że takie coś istnieje 😀 O Afryce (jeszcze!) za wiele informacji nie posiadam. Wychodzi na to, że jedzenie ugali jest trudniejsze niż jedzenie pałeczkami :)

  8. Też mieliśmy okazję poćwiczyć jedzenie ugali i po paru próbach nawet nie tak najgorzej mi szło :) Ale muszę przyznać, że praca w hinduskiej knajpie w USA i nauka jedzenia użwając naana sporo mi w tym przypadku pomogła :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *