Skip to content

Czy robienie rzeczy w pojedynkę jest dziwne?

Kończył się dzień, a ja po 9 godzinach w biurze zwyczajnie miałam ochotę wyskoczyć gdzieś na kolację. Mam tu, w Dusseldorfie, swoją ulubioną knapję sushi, a że akurat byłam głodna, to pomyślałam „a, pójdę”. W końcu trochę dobrego jedzenia jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Patrzę dookoła – część ludzi poszła już do domu, a pozostali, zapytani, mieli już plany. No to co? Idę sama. Czy robienie rzeczy w pojedynkę jest dziwne?

Stąd piszę:

To było pierwsze pytanie jakie zadałam sobie wchodząc do restauracji. Każdy siedział przy stoliku z kimś. Ja też z reguły przychodzę tam w towarzystwie, dlatego kelnerka, rozpoznając moją twarz, rozajrzała się dookoła ze zdziwieniem. Usiadłam przy drewnianym stoliku i zdałam sobie sprawę, że przyjście tam samej było najlepszą decyzją, jaką mogłam podjąć tamtego wieczora. Wyłączyłam komórkę i spędziłam godzinę sama ze sobą. Wpadłam na co najmniej kilka super pomysłów, odpowiedziałam sobie na wiele dręczących mnie od dawna pytań i stwierdziłam, że owszem, jestem fajną babką i mogę wszystko.

Z jakiegoś powodu niewiele rzeczy robimy w pojedynkę. W grupach chodzimy na imprezy i do kawiarni. W grupach uczymy się i spędzamy przerwy w szkole. W restauracji, w domu, w pracy, na uczelni – wszędzie otaczają nas ludzie, z którymi robimy COŚ. Efektem tego CZEGOŚ jest NIC, no bo będąc poddanym dziesiątkom różnych opinii, zamiast uformować swoją, płyniemy z nurtem i ślepo przyjmujemy czyjeś przekonania. Poddani wpływom innych praktycznie cały czas, nie mamy ani chwili na analizę własnych myśli. Jaki tak naprawdę jest NASZ własny stosunek do świata?

Lato w Dusseldorfie

Podam tu bardzo skrajny przykład. Weźmy małe dziecko, które wychowywane jest w przekonaniu, że bycie homoseksualistą/czarnym/Żydem jest złe. Mówi tak tata, mówi tak mama, no i babcia, która wie to z Radia Maryja. Bo Polska to katolicki kraj białych ludzi. No i nie podyskutujesz, człowieku. Pod wpływem innych, maluch wyrośnie na buraka, bo nie ma przestrzeni na samodzielne myślenie. Gdyby natomiast to samo dziecko posadzić na bezludnej wyspie z różnymi innymi dziećmi i bez dorosłych, nic podobnego nie miałoby miejsca.

Przez całe życie uzależniamy się od ludzi i nie potrafimy być sami ze sobą. Najważniejsze jest to, żeby mieć dużo znajomych (koniecznie na fejsbuku) i być społecznie akceptowanym, a spędzanie czasu samemu uznawane jest za alienację. No bo skoro w sobotę idę wypić kawę w kwaiarni SAMA, to już napewno nie mam żadnych przyjaciół, którzy mogą tam pójść ze mną, nie?

Kawa na Teneryfie
Kawa, Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej, ja i Teneryfa :)

Pamiętam, jak dopiero co wprowadziłam się do Dusseldorfu i poszłam na imprezę ze znajomymi z pracy. Nagle wszyscy oprócz mnie zrobili się zmęczeni i zaczęli rozchodzić się do domu. Jakże zdziwiony był mój kolega, kiedy powiedziałam mu „idź, idź, ja zostanę”. Zostałam, a kolejnego dnia zasypała mnie lawina pytań – DLACZEGO ZOSTAŁAM SAMA?

Odpowiedź była krótka – bo miałam ochotę. Poznałam przy okazji kilka osób i świetnie się bawiłam.

Wydaje mi się, że wszyscy bylibyśmy lepszymi ludźmi, gdybyśmy potrafili być sami ze sobą i pozwalali na to innym. Nie zrozumcie mnie źle. Uwielbiam swoich przyjaciół, znajomych i bardzo dużą część rodziny, a czas spędzony z nimi jest dla mnie niesamowicie wartościowy i cenny. Jednak równie ważna jest dla mnie przestrzeń dla samej siebie. Te wieczory kiedy idę do restauracji SAMA; soboty, kiedy z filiżanką kawy siedzę w kawiarni SAMA; czas, kiedy podróżuję SAMA. I nie dlatego, że jestem jakąś szaloną feministką, kobietą wyzwoloną i niezależną, która musi pobyć zdala od innych. Nie. Ten czas spędzony z samą sobą daje mi przestrzeń do myślenia, konfrontowania rzeczywistości i weryfikacji wszystkich prawd objawionych, które słyszę na codzień. Wychodzę z założenia, że dla równowagi psychicznej potrzebuje tego każdy z nas.

Podobnie jest z podróżowaniem. Odkrywanie miejsc w pojedynkę jest dla mnie chyba najlepszą lekcją poznawania samej siebie, jaką mogłam sobie tylko zafundować. Owszem, czasem jest okropnie. Kiedyś zaspałam na lot z Niemiec do Polski (tak, jakbym jechała z kimś, pewnie by mnie obudził), w Tanzanii porwali mnie w taksówce (tak, gdybym była z kimś, cała ta historia mogłaby w ogóle się nie wydarzyć), nie raz znalazłam się w stresującej sytuacji, bo robiłam rzeczy na ostatnią chwilę (owszem, w grupie mogłoby być inaczej). Ale wiecie co? W życiu nie zamieniłabym tego na nic innego.

Każdy z nas zasługuje na czas tylko dla siebie i wcale nie oznacza to bycia odludkiem. Wręcz przeciwnie. Wydaje mi się, że czas spędzony w samotności (nie tylko bez znajomych, ale też bez fajsbuka, telewizora, radia itp.) czyni nas bardziej towarzyskimi, bo rozumiejąc sami siebie, stajemy się tolerancyjni i potrafimy też zrozumieć ludzi i świat. Ma to więcej zalet niż mogłoby się wydawać. Przede wszystkim:

  • Konfrontujemy sami siebie – stawiamy pod znakiem zapytania własne przekonania, prowadzimy dialog sami ze sobą i zadajamy sobie pytania,
  • Lepiej odbieramy rzeczywistość – widzimy rzeczy, które wcześniej przyćmiewało towarzystwo innych; czujemy smaki, których nie czuliśmy jedząc w towarzystwie innych; słyszymy więcej niż będąc ze znajomymi, bo nikt do nas nie mówi,
  • Poznajemy ludzi – bycie w pojedynkę sprzyja poznawaniu ludzi. Nikt nie absorbuje naszej uwagi, więc mamy możliwość poznania kogoś nowego, ciekawego. Jakbym miała zliczyć wszystkie fantastyczne znajomości, które zawarłam podczas moich podróży, to zajęłoby mi to ładnych kilkanaście minut,
  • Wychodzimy ze swojej strefy komfortu – musimy sami robić rzeczy, którymi wcześniej zajmowali się nasi znajomi; rozwijamy się i poznajemy swoje możliwości,
  • Otwieramy głowy na nowości – bez wsparcia innych, często musimy uczyć się nowych rzeczy, przekraczać kolejne granice i poszerzać swoją wiedzę,
  • Doceniamy przyjaciół i rodzinę – bo wiedząc już to wszystko, co powyżej, zdajemy sobie sprawę, że bez nich życie byłoby ciężkie.

Macie w ciągu dnia chociaż pół godziny tylko dla siebie? Bez fejsbuków, telewizorów, znajomych?

12 Comments

  1. Zgadzam się z Tobą w 100%! Bardzo trafne uwagi! Też czasem lubię sama iść na kawę czy do kina: nie dość, że – jak pisałaś – mam czas dla siebie, to jeszcze lubię wtedy obserwować innych ludzi. Ciekawe rzeczy można wywnioskować 😉

  2. Cześć,

    Ja uwielbiam być sama ze sobą, choć to nie proste…wciąż ktoś, ale gdy mi się uda, to czuję siębardzo szczęśliwa. Lubię siebie.

  3. ” Pod wpływem innych, maluch wyrośnie na buraka, bo nie ma przestrzeni na samodzielne myślenie.” – przesadzasz. To już od malucha zależy czy będzie chciał rozwinąć samodzielne myślenie. Najlepiej podczas … bycia samym 😉

    • Justyna Śnieżek Justyna Śnieżek

      Karol, dlatego napisałam, że to ekstremalny przykład 😉

  4. Oli Oli

    Bardzo ciekawie opisane aspekty „bycia samemu”. W zeszłym roku gdy szedłem sobie przez Bieszczady, po raz pierwszy sam, to udało mi się usłyszeć las, poczuć go. Bardzo fajne uczucie. W tym roku ruszam na długą, samotną pielgrzymkę. Wiele osób pyta mnie – dlaczego sam? Właśnie dlatego, że mam taką ochotę, chcę lepiej poznać siebie, świat i innych ludzi. Mocno trafiłaś tym wpisem w moje obecne odczucia.
    Pozdrawiam serdecznie

    • Justyna Śnieżek Justyna Śnieżek

      Samotne wędrówki po górach – super! Fajnie wiedzieć, że trafiłam tym tekstem w czyjeś gusta. Pozdrawiam! :)

  5. Samotna podróż jest zawsze wędrówką wgłąb siebie. Będąc gdzieś choćby w 2 osoby nie da się tego doświadczyć. Ja bardzo lubię „swoje” towarzystwo i świetnie się w nim bawię. W weekendy, jeśli nigdzie nie wyjeżdżam, staram się spędzić soboty sama ze sobą (i wcale nie czuję się „samotna”!), przeanalizować potrzebne rzeczy, poprzycinać drzewka bonsai, pośpiewać, zaparzyć sobie czajniczek najlepszej herbaty – dla specjalnego gościa 😉 wyjść na spacer i wrócić z najlepszą kremówką w torbie 😉 A w niedziele umówić sie ze znajomymi i pójść na tańce 😉
    Równowaga jest bardzo potrzebna, a często, zabiegani, zapominamy o tym naszym „ja” :)

    • Justyna Śnieżek Justyna Śnieżek

      Iza, streściłaś w tych kilku zdaniach chyba wszystko to, co chciałam przekazać w swoim tekście :) Pozdrawiam!

      • Justyna, jak czytam Twoje teksty w ogóle łapię na tym, że równie dobrze mogłabym je kopiować i wklejać bez edycji na swoim blogu, bo chyba prócz imienia nic więcej nie trzeba by było zmieniać 😉

  6. A ja uwielbiam być sama ze sobą. Może to trochę kwestia pracy, ciągle z ludźmi, więc po pracy mam chęć sobie wypocząć, nie musieć się do nikogo odzywać, pobyć sama ze swoimi myślami. Nie wydaje mi się, bym była osobą aspołeczną, ale nie nudzę się w swoim własnym towarzystwie. Tylko do podróżowania w pojedynkę jeszcze się nie przekonałam. Ale najlepiej podróżuje mi się z osobami, które rozumieją co to znaczy „nie mów do mnie z rana” 😀

  7. Kiedys bardzo balam sie bycia samej, ale z czasem to czesto jak chce miec spokoj to specjalnie jade sobie gdzies sama wlasnie 😉

  8. mary mary

    hmm byl taki moment w zyciu kiedy ktos mi powiedzial, ze zeby czuc sie z kims dobrze musisz poczuc sie dobrze sama ze soba. I wtedy tez odkrylam ze mozna samemu isc do Teatru, bo akurat mialam ochote a nikomu sie nie chcialo ruszyc.Bo ale potem poznalam mojego meza i teraz juz nie mam czasu byc sama. Ale fakt ze czlowiek bardzo uzaleznia sie od innych.cos tacy juz chyba jestesmy, masowi?albo po prostu b.spoleczni. Spelniaj sie!!!mary z salsy ;))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *