Skip to content

Rwanda i Uganda: kilka słów o moich planach na kwiecień

Z reguły lubię podróżować w miejsca, które w jakiś sposób mnie intrygują. Miejsca typowo wypoczynkowe wybieram sporadycznie, a jeśli już tam trafię, to napewno nie znajdziecie mnie leżącej plackiem na plaży. Zafascynowana kilkoma reportażami i dokumentami, postanowiłam kontynuować moją ubiegłoroczną podróż po Afryce Wschodniej. W kwietniu jadę do Ugandy i Rwandy.

Tutaj jesteśmy:

Ty, a może ty powinnaś zacząć do tej całej Afryki jeździć z kimś, co?„, powiedziała mi ostatnio koleżanka z pracy po przeczytaniu mojego posta na temat kradzieży w Dar es Salaam. No może powinnam, ale nie chcę. Jest ku temu kilka powodów, a jednym z nich jest fakt, że jestem indywidualistką. Lubię chodzić własnymi ścieżkami, prowadzić konwersacje z przypadkowymi ludźmi, podróżować jak i gdzie mi się podoba nie martwiąc się, że komuś drugiemu coś przeszkadza. W pojedynkę lepiej doświadcza mi się świata (pisałam o tym już tutaj), głowę mam wolną od problemów, a i łatwiej poznać kogoś ciekawego. Dlatego tak, po raz kolejny jadę sama. I nie, nie znaczy to, że jestem odludkiem.

No, ale teraz do rzeczy. W końcu uda mi się odwiedzić Ugandę i Rwandę – część Afryki, która ciekawi mnie chyba najbardziej. Ze względu na swoja historię, bogactwo naturalne i położenie. Jadę bez oczekiwań, ale z nadzieją, że będzie to jedno z ciekawszych doświadczeń. Jak zwykle, raczej objazdowo niż siedząc w jednym miejscu. Nie muszę chyba pisać, jak okropnie jestem tym faktem podekscytowana :)

Dlaczego jadę akurat tam? Prawda jest taka, że w pierwszej kolejności skusiła mnie cena biletów 😀 Za lot Dusseldorf-Entebbe-Dusseldorf zapłaciłam 458 euro, czyli mniej więcej 1900 zł. Będzie to co prawda pora deszczowa, jednak do tej pory każda moja wizyta w Afryce Wschodniej miała miejsce poza sezonem i nigdy w niczym mi to nie przeszkadzało. Zarówno Rwandę, jak i Ugandę miałam odwiedzić przy okazji mojej ostatniej podróży, ale ze względu na drobne komplikacje, plan nie wypalił. Teraz myślę, że może to i lepiej, bo będę miała więcej czasu na poznanie ich obu.

Nie planuję, bo nauczyłam się już, że to nie zawsze najlepszy pomysł. Chciałabym jednak zrobić kilka rzeczy bez względu na wszystko. Przede wszystkim:

  • Spędzić kilka dni w Kigali odkrywając artystyczną stronę miasta, o której sporo słyszałam,
  • Odwiedzić slumsy w Kampali. I teraz uwaga, bo to coś, na co nigdy wcześniej bym się nie zdecydowała, przede wszystkim dlatego, że bardzo mocno potępiam takie „rozwywki”. Na moim drugim blogu napisałam jakiś czas temu post bardzo mocno krytykujący slum tourism i wdając się tym samym w późniejszą mailową dyskusję z kilkoma osobami, zdałam sobie sprawę, że tak właściwie, to zrobiłam coś, czego sama bardzo nie lubię – oceniłam zjawisko, którego nigdy osobiście nie doświadczyłam. Chcę więc odwiedzić slumsy w Kampali i poznać opinię mieszkańców na ten temat.
  • Rafting na Nilu. Podobno rafting w Ugandzie należy do najfajniejszych na świecie!
  • Odwiedzić Park Narodowy Wulkanów w Rwandzie ― dla wulkanów, a jak sie uda, to może i dla goryli.

PRZED WYJAZDEM – INFORMACJE PRAKTYCZNE

  1. Wizy
    Obywatele Polski wizę ugandyjską mogą bez problemu nabyć na lotnisku w Entebbe. Jest ważna przez 3 miesiące i kosztuje $50. Wiza do Rwandy jest wydawana na przejściach granicznych, ale jedynie po uprzednim wypełnieniu elektronicznego wniosku na stronie internetowej Generalnego Dyrektoriatu Imigracji i Emigracji (www.migration.gov.rw), koszt to $30. Proces odbywa się dosć szybko – już po kilku dniach dostajemy na maila potwierdzenie, które należy wydrukować i przedstawić później na przejściu granicznym. Jeśli ktoś planuje również podróż do Kenii, warto wypełnić wniosek o tzw. wizę wschodnioafrykańską (East African Visa). Jej koszt to $100 i pozwala na wielokrotny wjazd do wszystkich trzech krajów przez okres 90 dni. Aplikować należy również online poprzez stronę Urzędu Imigracyjnego kraju, w którym zaczynamy podróż.
  2. Szczepienia
    Coś absolutnie oczywistego. Lekarzem nie jestem, więc wymądrzać się na ten temat nie będę. Listę polskich placówek wykonujących niezbędne szczepienia znajdziecie tutaj.

13 Comments

  1. Uganda i Rwanda – zdecydowanie świetny wybór. Wspaniałe krajobrazy. Piękne góry. I bezpiecznie. Do listy ‚must see’ koniecznie uwzględnij Murchison Falls NP i Rwenzori NP – warto się przejść żeby zobaczyć lodowiec, po którym kiedyś jeżdżono na nartach 😉
    Goryle w Rwandzie – 3 godzinna wycieczka w trakcie której równą godzinę przebywasz kilka metrów od goryli – wrażenia nie do zapomnienia. Ale cena również – 750 USD 😉

    • Justyna Śnieżek Justyna Śnieżek

      Murchinson Falls mam na swojej liście fajnych miejsc w Ugandzie, a o Rwenzori muszę chyba poczytać skoro polecasz :) Co do goryli, to byłyby to chyba najdroższe 3 godziny w moim życiu! 😀 Myślę nad tym, ale jak już mam na nie wydać dużo pieniędzy, to pewnie zdecydowałabym się na jakiś gorilla trekking na 3-5 dni. Ale zobaczymy.

  2. Trochę zazdroszczę planów, bo Rwanda jest jednym z krajów, które bardzo chciałabym zobaczyć, ale jakoś tak zawsze wychodzi, że zawsze jadę gdzieś indziej.
    Co do samodzielnego podróżowania, to ja się nie mogę zdecydować co bardziej wolę, przez ostatnie lata podróżowałam przeważnie sama, w tym roku będzie zawsze z kimś – sytuacja idealna to jechać z kimś z kim się świetnie człowiek dogaduje:)

  3. Już zazdroszczę wrażeń na wyprawie i oczekuję na wyczerpujący post :) Zapraszam też na mojego bloga

  4. Justyna, jak zwykle – trzymam kciuki i czekam na relacje. I liczę na to, że zostaniesz moich afrykańskim przewodnikiem. Btw – koniecznie powinnaś się poznać z Basią Meder.

  5. Zawsze chciałem się wybrać w tamte rejony. Czekam z niecierpliwością na relację, bo zapowiada się super podróż. :)

  6. „Chcę więc odwiedzić slumsy w Kampali i poznać opinię mieszkańców na ten temat”

    Hmmm, nie chcę negować Twoich pomysłów, ale… jeśli jesteś czarnym mężczyzną, mówiącym biegle w swahili, to zapewne coś się dowiesz. Z tego jednak co pamiętam to jesteś młodą, białą, atrakcyjną dziewczyną, mówiącą pewnie w większości po angielsku. Mieszkańcy slumsów, nawet jeśli angielski jest językiem urzędowym, będą mówili li i tylko w swahili i innych dialektach.
    Bądź ostrożna i… naiwność schowaj do kieszeni. Będziesz tam bogatym mzungu i tyle. Takim kosmitą.
    Przepraszam za ten komentarz, nie obrażaj się proszę na mnie. Proszę tylko weź to pod uwagę :)

    • Justyna Śnieżek Justyna Śnieżek

      Iza, absolutnie się nie obrażam, a wręcz przeciwnie :) Uważam dokładnie tam samo jak Ty i jestem ogólnie przeciwna takim „wycieczkom”. Podane przez Ciebie powody są jednymi z wielu, dla których nigdy wcześniej nie zafunowałam sobie takiej „atrakcji”. Niemniej jednak chciałabym móc mieć opinię na ten konkretny temat i jestem zwyczajnie ciekawa.
      Nie będę sama (będę z osobą pochodzącą z Kampali, która takie „wycieczki” organizuje) i sama też mówię trochę w suahili. Zobaczymy, co z tego wyjdzie :)

      • To się cieszę :)
        Pomyśl kiedyś o wolontariacie, mówię całkiem serio :)
        Możesz zorientować się jakie misje polskie / europejskie są w Rwandzie, a jest ich na pewno kilka. Jest też trochę cywilnych wolontariuszy, m.in. na misjach z „PolskaPomoc” z fundacji Usłyszeć Afrykę. Często, by ludzie się otworzyli, trzeba pokazać im, że też umiemy pracować dla dobra innych. Tego nie jest wiele, wystarczy np. przez tydzień pomagać w szkole w jakiś prostych, administracyjnych pracach (typu: dwustronne drukowanie testów dla dzieci). Jeśli jednak nie będziesz mieć za bardzo czasu, to i tak warto rozejrzeć się, bo może jakaś misja będzie akurat na Twojej trasie. Warto dopytać, czy nie trzeba im przywieźć czegoś z Europy. Jest to niestety najlepszy, najtańszy i jedyny pewny sposób przewożenia przesyłek. Może komuś wystarczy przewieźć książkę lub list? Ja w dodatkowe miejsce w bagażu upchnęłam kilka tunik dla sióstr zakonnych i 2 kg śrubek do skręcania ławek. Niby głupotka, ale nawet nie wiesz ile na miejscu wszyscy mieli z tego radości 😉

  7. O kurczaki, napisałam śruba przez „ó”. Ale wstyd… :/

    • Justyna Śnieżek Justyna Śnieżek

      Iza, edytowałam Twój komentarz i poprawiłam :)

  8. Lusi Lusi

    czesc, mam pytanie dotyczace wizy do Rwandy. Przy wypelnianiu wniosku wizowego potrzebny jest ‚invitation letter’. A co, gdy ktos go nie posiada, bo jedzie w celach turystycznych?

    • Justyna Śnieżek Justyna Śnieżek

      Nie znam wszytskich przepisów wizowych, ale polecam skontaktować się z najbliższą ambasadą Rwandy. Na 100% pomogą 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *